Zaburzenia uczenia się: nieuzasadniony wzrost. Rodzice i szkoły muszą odzyskać swoją rolę edukacyjną ”,

Dysleksja, dysortografia, dyskalkulia, ADHD... Terminy medyczne nieznane jeszcze kilka lat temu, a teraz weszły do ​​wspólnego języka. Zwłaszcza w szkole, w której są używane do etykietowania naszych dzieci.

„W ciągu ostatnich piętnastu lat we Włoszech Nastąpił przerażający wzrost diagnoz trudności w uczeniu się " wyjaśnia pedagog Daniele Novara w swojej książce "To nie wina dzieci" (Bur).
Ale co się stało? Jaki jest powód tego wzrostu?


Zapytaliśmy Novarę bezpośrednio. Oto, co nam powiedział i wyjaśnia w swojej książce.

Konta nie sumują się

W ostatnich latach obserwuje się wzrost zaburzeń uczenia się.

"Przykładem jest Rimini"mówi Novarze", gdzie w latach 2012-2014 ja specyficzne trudności w uczeniu się w szkołach ponadgimnazjalnych wzrosły o 330,6% ".

Konta nie sumują się, jeśli spojrzymy również na inne dane zgłoszone w księdze Novara. Według International Academy for Research in Learning Disabilities, organizacji zajmującej się badaniami nad trudnościami w uczeniu się, tylko 2,5% światowej populacji szkolnej powinno mieć problemy z poznaniem liczb i dyskalkulia miałaby wpływ tylko na 0,5%. Z kolei dane z raportów we Włoszech mówią o 20% 30% dzieci ze znacznymi trudnościami w nauce umiejętności liczenia i które są inicjowane na ścieżce diagnostycznej.


„Te dane pomagają nam zrozumieć, w jaki sposób problemy i trudności są mylone z zaburzeniami neurologicznymi”, wyjaśnia Novara.

„Zaburzenia uczenia się (ASD) składają się z określonych zaburzeń neurologicznych, które są rzadkie i mogą ewoluować lub pozytywnie rekompensować, jeśli są odpowiednio leczone. Zamiast na trudności, które dziś są najbardziej rozpowszechnione, składają się kompromisy edukacyjne i które można łatwo rozwiązać za pomocą dobrych zasad.

„Dzisiaj wysyłamy bardzo żywe dzieci do neuropsychiatry. Niedojrzałość ewolucyjna jest mylona z patologią ".

Przeczytaj też:: Zaburzenia uczenia się: różnica między zaburzeniem a trudnością

To, co się dzieje, polega na tym, że w wątpliwościach między trudnością a niepokojem decydujemy się poświadczyć zakłócenie, aby nie podejmować ryzyka; ponieważ łatwiej jest zarządzać certyfikowanym dzieckiem w klasie niż edukować dziecko, które może mieć więcej czasu niż inni i wymaga szczególnej uwagi ze strony nauczyciela; ponieważ rodzice czują się uspokojeni: w końcu myślą, że rozumieją, dlaczego ich dziecko nie radzi sobie dobrze w szkole.

Rodzice i nauczyciele rezygnują z zaangażowania a ich miejsce niewłaściwie zajmują lekarze.

Ten nadmiar medykalizacji można porównać do mody lat 70. na usuwanie migdałków i nadużywanie antybiotyków. Te dwie praktyki okazały się nie tylko nieodpowiednie, ale wręcz szkodliwe.


Uszkodzenia z certyfikacji

Zamiast wykorzystywać cały swój potencjał, uczeń opiera się na logice pomocy.

Zamiast certyfikatów byłby bardziej przydatny nauka szanująca rytm dziecka. Jeśli uczeń ma trudności z czytaniem, zamiast natychmiast wysłać go do neuropsychiatry, należy poczekać, dać mu czas, szanować go (np. unikać głośnego czytania przy wszystkich w klasie). Ale do tego nie potrzebujesz certyfikatu.

Wystarczy rozsądne podejście dydaktyczne. "Musimy pozostawić wszystkim dzieciom możliwość zrekompensowania sobie czasem i odpowiednim doświadczeniem szkolnym, co prawie zawsze jest tylko niepewnością rozwojową.

Rodzice też, nie powinni martwić się o wyniki swoich dzieci i przestać być konkurencyjnymi.

Tam, gdzie wszystko działa, dzieci działają; tam, gdzie nie działają, poszukuje się środków paliatywnych medyczno-zdrowotnych, aby wypełnić luki, które nie są zależne od dzieci.

Przeczytaj też: Certyfikaty DSA (Specific Learning Disorders): za dużo i pospiesznie. Alarm Federico Bianchi z Castelbianco

Rozwiązanie: edukacja i brak certyfikacji


W obliczu inwazji diagnoz, my dorośli, rodzice i nauczyciele musimy odzyskać perspektywę pedagogiczną. To dzięki edukacji dzieci „leczyć ”.

Przeczytaj też: Jak wychowywać dzieci bez uciekania się do kary


"Edukacja wierzy w potencjał dzieci i organizuje narzędzia i procesy w celu stymulowania i zachęcania do nauki ".

To, co jest potrzebne, to: z jednej strony szkoła wysokiej jakości, która oferuje wszystkim uczniom możliwość rozwoju i uczenia się, szkoła, która inwestuje w zasoby dzieci i składa się z zmotywowani i przygotowani nauczyciele. Gotowi do podjęcia roli pedagogicznej i przewodniej dla nowych pokoleń. Również zaktualizuj na metodzie dydaktycznej nie tylko frontalnej (różne badania wykazały, że uczenie się działa lepiej, pracując w grupie), a nie tylko nakierowane na głosowanie.

Czytaj też: Szkoły bez plecaka: nowy model dydaktyczny

A z drugiej: rodzice, którzy wiedzą, jak być rodzicami, zaczynając od wprowadzenia systemu, który jest podstawą edukacji.

Zaczynając od tak zwanych "podstaw edukacyjnych":

1. Właściwe zarządzanie snem. Dzieci, które chodzą do szkoły podstawowej, muszą spać około dziesięciu godzin. Brak snu jest przyczyną najczęstszych zaburzeń zachowania, takich jak nadpobudliwość i deficyt uwagi.
2. Rozwijaj autonomię: bez nich samoocena będzie niska i w konsekwencji ucierpi podejście szkolne. Podstawowe autonomie to: spanie samotnie w sypialni, ubieranie się, zarządzanie własnym oczyszczaniem ciała. To ostatnie jest szczególnie ważne, ponieważ rodzice muszą wykazywać się autorytetem wobec swoich dzieci, co jest trudne do utrzymania, dbając o potrzeby swoich dorosłych dzieci. Jeśli dziecko nie uzna autorytetu w rodzinie, trudno będzie rozpoznać również autorytet nauczycieli.
3. Ogranicz swój czas przed ekranami (telewizor, tablet, smartfon). Nadużycia mogą powodować trudności w mówieniu, problemy ze snem i koncentracją.
4. Stwórz system zasad kursy edukacyjne wspólne dla obojga rodziców: ustalanie pory kładzenia się spać, sprzątanie pokoju, ilość czasu przed telewizorem...
5. Zachowanie odpowiedniej odległości z dziećmi: nie śpij w łóżku, nie zaprzyjaźnij się z dziećmi, nie bądź nadopiekuńczy, nie chodź razem do łazienki, nie całuj się w usta jak chłopaki, nie skupiaj się na dialogu tylko na zasadach.

Dystans emocjonalny pozwala ci mniej krzyczeć i nie dać się przytłoczyć złości i agresji con jest naprawdę zły dla dzieci. I wychowywać z rygorem i bez pobłażliwości.

Przeczytaj też: Jak być posłusznym przez dzieci bez krzyku (i dlaczego lepiej)

Podsumowując: mocne przesłanie, jakie należy wysłać rodzicom, brzmi: „przed zabraniem dziecka do neuropsychiatry” zadaj sobie pytanie, czy szanujesz te podstawy edukacyjne w swojej rodzinie. Większość problemów naszych dzieci naprawdę można wyleczyć dzięki edukacji. Warto spróbować, nie?"

Nadchodzące wydarzenia Szkoła dla rodziców w której mówimy o książce "To nie jest wina dzieci" Daniele Novara.
Poniedziałek 23 października Książka Daniele Novara „To nie jest wina dzieci” zostanie zaprezentowana w Mediolanie w ramach pierwszego spotkania Parent School of Milan.
Sobota 18 listopada, w Mediolanie Daniele Novara będzie w Book City, aby zaprezentować „To nie wina dzieci”, w nowym teatrze w Maciachini.
Inne spotkania Szkoły Rodziców, w której zostanie zaprezentowana książka: Casale Monferrato (AL) w dniu 10 listopada; Terranuova Bracciolini (AR) 19 stycznia; Filottrano (AN) 23 lutego. Albino (Bg) i Lecco z datami do ustalenia.
Informacje: www.cppp.to;
e-mail: info @ cppp.to;

Zostaw Swój Komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here