Niespodziewane ciąże: cztery historie ze szczęśliwym zakończeniem ”,

Pomoc, bliźniaki w drodze - Angela, 32

„Jestem ekspertem od komunikacji multimedialnej. Po okresie bezrobocia, w styczniu 2006 założyłem własną firmę. Ale niewiele udało mi się zrobić. Kilka dni po rozpoczęciu pracy jako freelancer nie pojawiły się miesiączki, więc zrobiłam test ciążowy. Wynik pozytywny: byłam w ciąży pomimo spirali.

Dla mnie to było jak klaps, czas nie mógł być bardziej zły! Byłem zdenerwowany i przez kilka dni dyskutowaliśmy z moją partnerką, czy należy przerwać ciążę. Był tego zdania i ja też się zgodziłam, chociaż miałam wiele wątpliwości.

Po tym, jak ginekolog potwierdził, że spodziewam się dziecka, zdecydowałam: USG pokazało mi małe życie, które rosło we mnie i nie miałam ochoty je niszczyć! Powiedziałam partnerce, że nie dokonam aborcji i że jestem gotowa kontynuować ciążę nawet sama. Zareagował wspaniale. Powiedział, że nigdy nie wyobrażałby sobie siebie w roli taty, ale że zostanie przy mnie i zrobi wszystko, by być dobrym ojcem.

W następnym tygodniu znów miałam wizytę u lekarza. Ledwo podjąłem decyzję i oto nadeszła druga szokująca wiadomość: w USG można było zobaczyć dwie "zielona fasola"! Wróciłem do domu zniszczony: nigdy nie chciałem bliźniaków! Mogłem tylko pomyśleć: ale złe wieści nigdy się nie kończą?

Do tej pory byłam zdeterminowana, aby nie dokonywać aborcji, ale psychologicznie nie byłam gotowa, by wcielić się w rolę przyszłej matki. Zawsze chciałem mieć rodzinę, ale później, kiedy udało mi się założyć w pracy. Z drugiej strony nasi przyjaciele i rodziny byli entuzjastyczni, znacznie bardziej niż my, momentami było po prostu zabawne. Przyznam się, że kiedy w ósmym tygodniu miałam straty to nawet myślałam: gdybym teraz straciła dzieci to nie byłoby tak źle. Wszystko się zmieniło, gdy po raz pierwszy usłyszałem ich ruch: bierna akceptacja przeznaczenia zamieniła się w ogromną miłość.

Strach był ogromny, gdy w 27 tygodniu ciąży trafiłam do szpitala, ponieważ obie dziewczynki dzieliły to samo łożysko, a najmłodsza nie dostawała wystarczającej ilości jedzenia. Na szczęście jednak wszystko poszło dobrze i 16 czerwca 2006 roku w 28 tygodniu zrobiłem cesarskie cięcie.

Od tego czasu moje dziewczynki bardzo dobrze dorosły. I wszystkie moje zmartwienia okazały się bezpodstawne: życie z nimi nie jest tak stresujące, jak myślałem. Moje projekty w pracy też były trochę odkładane, ale wcale się nie poddałem. Mam nadzieję, że gdy maluchy skończą dwa lata, uda nam się znaleźć miejsce w żłobku, aby móc wrócić do pracy w niepełnym wymiarze godzin. Mój partner jest też najlepszym tatą na świecie, a od grudnia również najlepszym mężem na świecie!"

Przeczytaj inne historie:

  • Historia Giovanny

  • Historia Katii

  • Historia Cristiny

Potrzebujesz porady? Wejdź na forum poświęcone historiom matek

Zostaw Swój Komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here