Marianna Balducci Rimini ilustratorka

Jestem zakochaną w swojej krainie Rimini, która używa rysunku jako sposobu myślenia i mówienia, a także pracy, ale wciąż dużo mówi

..

czasami nawet za dużo.

Jestem osobą niespokojną i sprzeczną, entuzjastyczną i zachłanną na wiele rzeczy (w tym bezy). Lubię poruszać się po linki w sieci jak w życiu, jestem ciekawa dobrych pomysłów, ludzi i ich historii. Dzięki muzyce nauczyłem się ekscytować "tak jak powinno być". 

Kiedy zdałeś sobie sprawę, że ilustracja to twój zawód?  

Dość późno w porównaniu z wieloma bardzo młodymi ludźmi, którzy podejmują już bardzo precyzyjną ścieżkę akademicką. Poszedłem do liceum, a potem ukończyłem modę (adres komunikacyjny), ponieważ w modzie widziałem idealną mieszankę kreatywnych języków, korporacyjnego rygoru, rzemiosła i innowacji. Zacząłem pracować w reklamie, a także podjąłem małe przedsięwzięcie biznesowe. Eksperymentujący z pismem, biurem prasowym, public relations i grafiką rysunek (który zawsze z wytrwałością uprawiałem niezależnie) przebił się i dosłownie nazwał mnie, zajmując coraz więcej miejsca i stając się na przestrzeni kilku lat absolutna bohaterka mojego niezależnego życia. Jestem ilustratorem na pełen etat od nieco ponad 6 lat. 

Kiedy zdałem sobie sprawę, że oddanie rysunku w służbę opowieści (czy to książek, czy kampanii reklamowych) jest tym, co robię najlepiej i najbardziej lubię, dużo się uczyłem, zacząłem chodzić na festiwale i targi, próbowałem nawiązywać kontakty z kolegami za pomocą narzędzi, które miałem (sieć była i nadal jest fundamentalna). Od kilku lat pracuję w wydawnictwie dla dzieci i młodzieży i wciąż muszę się wiele nauczyć, ale jest to branża, którą się pasjonuję i którą uwielbiam komunikować się z różnymi bodźcami, które najbardziej pochodzą z mojego szkolenie. Krótko mówiąc, mam świadomość, że szczęśliwie podróżuję po zdradliwym terenie, ale też pełnym możliwości.

Twój język wizualny jest bardzo szczególny, jakich technik i narzędzi używasz podczas rysowania?

Lubię narzędzia wspierające szybkość myślenia, które pozwalają mi instynktownie naprawić pomysł, zachowując jego świeżość. Z tego powodu w tradycyjny sposób lubię ołówki i tusze, do tego dużo pracuję cyfrowo (kiedyś odnalazłem swój ślad na cintiq lub na instrumentach takich jak pad pro, teraz wyposażony w dobrą czułość). Nie oznacza to, że rozsądny czas wykonania, a przede wszystkim planowania nie jest konieczny (i oczywiście wszystko różni się w zależności od rodzaju pracy). Technologia cyfrowa pozwoliła mi zbadać zanieczyszczenia między fotografią a rysunkiem, co jest obecnie jedną z najbardziej wyróżniających mnie ścieżek badawczych. Generalnie jednak lubię eksperymentować i często nawet sięgać po technikę, której nie ćwiczyłem od dawna lub której nigdy nie próbowałem, staje się zapalnikiem, który zapala nowe pomysły lub odblokowuje głowę. 

Co myślisz o swojej przyszłości jako ilustrator?? 

Myślę, że chciałabym jak najsolidniej to ustrukturyzować, aby móc wykonywać tę pracę długo i z satysfakcją. Przekształcenie pasji w pracę wymaga radzenia sobie z wieloma emocjami i stopniowego przedefiniowania równowagi. Podoba mi się, że jest to praca, która pozwala mi wędrować, mieć wokół siebie tyle piękna, rozmawiać z bardzo różnymi rozmówcami. Nie sądzę, bym kiedykolwiek mógł zrezygnować z części pracy bardziej związanej z reklamą na rzecz samego publikowania i myślę, że znalezienie sposobu na zrównoważenie różnych doświadczeń i sił kanałowych w najlepszy możliwy sposób jest w centrum każdego " projekt kreatywnego samozarządzania ". Myślę też, że chcę dalej określać siebie tak, jak Suzy Lee definiuje w istocie twórcę: osobę, która rozwiązuje problemy w nowy sposób i która zawsze zadaje sobie pytania, aby mieć nowe problemy do rozwiązania. W tym wszystkim rysunek to mój język, moja gramatyka. 

W swojej pracy miałeś okazję nawiązać wyjątkowe kolaboracje?  

Miałem do czynienia z bardzo różnymi rzeczywistościami, także wyzwalanymi w nieoczekiwany sposób. Być może by wymienić jeden przykład, który bardzo mnie zaskoczył na moich początkach, mogę opowiedzieć o tym z Domincem Millerem, gitarzystą Stinga, dla którego zrobiłem, przy okazji wydania jednego z jego solowych albumów, wideo w poklatce. Kontakt przyszedł dzięki zespołowi z mojej okolicy (Nashville Trio), dla którego zrobiłem podobny produkt i który ujawnił go w sieci. Będąc coverem The Police, jakoś wylądował też na linkach Millera, że ​​skontaktował mnie z wytwórnią płytową. Spędziłem godziny sprawdzając online, czy to nie żart. Praca nadal działa w sieci (film nazywa się „kataloński”) i nastąpiła piękna wymiana, znak zaufania, który bardzo mnie zachęcił i sprawił, że zrozumiałem, że mogę być „widziany” nawet poza moje małe gniazdko, z którego ledwo stawiałam pierwsze kroki. 

Dlaczego ilustracja dla dzieci? 

Nie jestem zbyt sztywny w definiowaniu. Myślę, że obrazy mają bardzo silną moc i są w stanie przemówić, nawet jeśli tylko na poziomie empatycznym, tak samo do dzieci, jak i do dorosłych. Głupotą byłoby jednak nie być świadomym opinii publicznej, do której skierowany jest dany projekt, przynajmniej w pierwszej kolejności. Z dzieci cenię przede wszystkim wrodzoną ciekawość i umiejętność zadziwienia, dlatego lubię z nimi rozmawiać, rysunkami i słowami, kiedy mamy okazję się spotkać. Są to cechy, które staram się pielęgnować i utrzymywać w praktyce również we mnie i cieszę się, gdy widzę, że nawet niektórzy dorośli są gotowi od czasu do czasu się porzucić.

Jakie są twoje punkty odniesienia w świecie ilustracji?? Kim jesteś inspirowany?? 

Pytanie, które zawsze wpędza mnie w kryzys, także dlatego, że często czerpię z autorów i twórców, którzy niekoniecznie są ilustratorami. Lubię tych, którzy oprócz dobrych pomysłów potrafią pracować z humorem, grzeczni i inteligentni. Wśród nich, żeby wymienić na przykład dwa ostatnie nazwiska, bardzo lubię autorów takich jak Jean Jullien czy Gilbert Legrand (ten ostatni jest wielką inspiracją także dla skażeń między rzeczywistością a designem). Lubię twórców światów takich jak Shaun Tan, ale także tych, którzy wolą świeżość znaku od umiejętności technicznych jak Quentin Blake. 

Jak Twoim zdaniem dobra książka z obrazkami może pomóc dziecku lub rodzinie?

Tworząc przede wszystkim okazję do spotkania i rozwijania bliskości, co zdarza się nawet z bardzo małymi dziećmi, które nie potrafią jeszcze zrozumieć narracji, ale cieszą się tym „kontaktem”, jeśli odbywa się w szczery sposób i uczestniczyli. Są też książki, które pomagają być może wprowadzić bardziej konkretne tematy do refleksji, ale wierzę, że wszystko zawsze przechodzi przez wymianę, chęć słuchania i porzucenie stereotypowego wyobrażenia, że ​​mamy rzeczy, które przyjmują różnorodność, która często jest obrazem (nawet choćby dla odmiany stylistycznej) przyzwyczajają nas do postrzegania. 

Opisz swój styl.

Myślę, że to pytanie wprawia nas wszystkich w duży kryzys, zwłaszcza tych, którzy nie trzymają się silnych i często zróżnicowanych, powtarzających się kanonów wizualnych. Myślę, że jest o wiele więcej znaku niż koloru, że jest humor, że często dochodzi do kontaminacji między wieloma rejestrami.

Właściwy przepis na skuteczną ilustrację. 

Jest tak wiele zmiennych, że nie sądzę, abyśmy mogli wyróżnić tylko jedną. Myślę, że obraz jest niejako postawą na pewien temat (domyślnie wyrażającym się w wyborze tego, co rysować i jak, jak intensywnie naciskać na pewne rzeczy, a nie na inne), więc uważam, że skuteczny obraz to ten, kto ma coś do powiedzenia lub kto mówi to bardziej dosadnie niż inni. 

W ostatnich latach ci, którzy cię wspierali i wierzyli w twoją pracę? 

Miałem szczęście dorastać w rodzinie, w której sztuka była w domu (moja mama jest malarką), co nigdy nie popychało mnie do niczego szczególnego, ale zawsze pozostawiało mi swobodę w określeniu ścieżki, którą chciałem podążać. Mój mąż zawsze mnie zachęcał i zostawiał przestrzeń do odkrywania, rozumienia tego zawodu i lepszego rozumienia siebie. Jego talent do fotografii był siłą napędową, która doprowadziła mnie również do tego języka. Z biegiem czasu ten zawód stał się przyczółkiem, miejscem lądowania i kompasem nawet w chwilach największej burzy. Dzisiaj mam szczęście mieć wokół szacunku i sympatii kolegów, którzy czasami stali się wielkimi przyjaciółmi, że miałem okazję doświadczyć bardzo intensywnej wymiany, otrzymywać sygnały przyjemnej bliskości od wielu ludzi, którzy dzięki sieci w jakiś sposób podążaj moją ścieżką każdego dnia.

Na polu wydawniczym dla dzieci, Angela Catrani (redaktorka Bacchilega Junior, z którą opublikowałem swoją pierwszą ilustrowaną książkę dla dzieci) jako pierwsza mocno uwierzyła w moją ilustrowaną twórczość i była absolutnie decydująca.

Gdybym był wolny od wszelkich ograniczeń

..

Co chciałbyś zilustrować? 

Do tej pory miałam naprawdę wiele możliwości wolności, pracując z ludźmi, którzy ufali czasami nawet przed moją wrażliwością niż moim znakiem. Gdybym mógł uwolnić się od wszelkich uwarunkowań rynkowych i lokowania, chciałbym zaprojektować coś erotycznego, pozornie dalekiego od wyobrażeń, z których do tej pory czerpałem, ale nie tak bardzo w porównaniu z rzeczami, które lubię badać i odkrywać. Może prędzej czy później tak się stanie, każdy ma swoje sekretne pokoje i jeśli nie zostały one otwarte, oznacza to, że nie została jeszcze wypracowana odpowiednia motywacja, aby to zrobić i zrobić to dobrze.

Najbardziej pomocna rada, jaką kiedykolwiek otrzymałeś. 

Nadaje odpowiednią wagę lękowi: jeśli pojawia się lęk, to dlatego, że ci zależy, nie denerwujesz się czymś, co nie jest bliskie twojemu sercu.

Nie bój się zapytać, czy chcesz wiedzieć.

Jeśli chodzi o składanie jaj, zrób jajka (jest to mała gra uruchamiana podczas webinaru na temat zawodu ilustratora prowadzonego z Davide Calì dla chłopców z magazynu Ad un Tratto

..

więcej niż rada, to teraz dziwaczna mantra, która przynosi dobro).

Jaką radę dałabyś tym, którzy chcą rozpocząć tę przygodę?

Trzymaj rękę wytrenowaną (nawet z małymi rzeczami każdego dnia) i szeroko otwarte oczy (patrząc poza biurko). Rozwijanie umiejętności wychodzenia „wyrwanie z kontekstu” (nawet jeśli tylko na poziomie zainteresowań), aby przełamać sztywność, którą często mylimy z koncentracją lub poświęceniem. Będąc zatem czasami nawet trochę niewiernym sprawie, ale ze świadomą samodyscypliną. 

www.mariannabalducci.to

// www.Facebook.com / mariannabalducciilustrator

// www.Instagram.com / mariannabalducci_chidisegna

Zostaw Swój Komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here