Szczepionki i autyzm: matka wszystkich bawołów kończy 20 lat. Co wiemy dzisiaj ”,

Dziś mija 20 lat od opublikowania w czasopiśmie medycznym „Lancet” badania angielskiego lekarza Andrew Wakefielda, który po raz pierwszy zaproponował powiązanie między szczepionkami – w szczególności trójwalentną przeciwko odrze, śwince i różyczce – i autyzm.

Badanie później wycofane (podczas gdy jego autor został wykluczony z angielskiego Zakonu Lekarzy), uznano, że: "matka wszystkich oszustw " na temat.

Przeczytaj też: Autyzm, co to jest: objawy, przyczyny, oznaki i strategie dla rodziców

Ale co dokładnie mówi to badanie i dlaczego cała międzynarodowa społeczność naukowa uważa to za kolosalne (i niebezpieczne) oszustwo? A co wiemy o związku między szczepionkami a autyzmem??

Badanie z 1998 r


Badanie opublikowane w „Lancecie” dotyczyło 12 dzieci – bardzo małej próby – z Zaburzenia żołądkowo-jelitowe (Wakefield, który specjalizuje się w gastroenterologii, mówił o przewlekłym zapaleniu jelit) i rozwoju. W przypadku ośmiorga dzieci postawiono prawdziwą diagnozę autyzmu, która pojawiła się kilka tygodni lub miesięcy po szczepieniu trójwalentnym.

Jak donosi Ansa, według epidemiologa Piera Luigiego Lopalco, profesora higieny na Uniwersytecie w Pizie, „teoria była taka, że ​​​​trójwalentna szczepionka z jakiegoś tajemniczego powodu może spowodować zmianę w przepuszczalność jelit, umożliwienie czynnikom zewnętrznym łatwiejszego przechodzenia przez barierę jelitową i powodowaniaautyzm".

W rzeczywistości artykuł naukowy w ogóle nie nalegał na możliwy związek między szczepionką MMR a autyzmem, ale to powiązanie zostało mocno zaproponowane przez samego Wakefielda podczas konferencji prasowej po opublikowaniu badania. Lekarz posunął się do tego, że poprosił o zawieszenie stosowania tryvialente na korzyść pojedyncze szczepienia. Natychmiast wybuchła panika i od tego momentu mistyfikacja związku między MPR a autyzmem zaczęła się nasilać i krążyć po świecie.

To wszystko było oszustwem


Badanie, choć opublikowane w zwykle rygorystycznym czasopiśmie, było już samo w sobie bardzo słabe, ale dobrą rzeczą było to, że, jak wspomniano, nie doszło do konkluzji niczego na temat związku między szczepionkami a autyzmem: na podstawie przedstawionych danych , na pewno nie mógł tego zrobić.

Nie wystarczy zauważyć, że diagnoza autyzmu nastąpiła wkrótce po szczepieniu: w medycynie jeden zbieg okoliczności w czasie to niekoniecznie oznacza, że ​​istnieje związek przyczynowo-skutkowy! Dość powiedzieć, że w tym samym okresie – od 1997 do 2007 roku – w którym w Stanach Zjednoczonych nastąpił wzrost diagnozy autyzmu, nastąpił również znaczny wzrost sprzedaży jedzenie organiczne: jednak produkty organiczne z pewnością nie są oskarżane o powodowanie autyzmu!

Naprawdę poważne jest jednak to, że nawet nieliczne dane zebrane przez Wakefielda z garstką kolegów nie były wynikiem poważnych badań naukowych, ale realnego oszustwo, zbudowany przy stole. Zostało to ujawnione na początku XXI wieku dzięki pracy brytyjskiego dziennikarza Briana Deer.

Na początek reporter odkrył, że kilka lat przed opublikowaniem badania Wakefield złożył wniosek patentowy na nowy pojedyncza szczepionka przeciwko odrze. Co stanowi przynajmniej konflikt interesów: Wakefield był zainteresowany wyparciem trójwalentu z rynku szczepionek, aby zaproponować własną. Mało tego: Deer odkrył, że lekarz zmienił również dane badawcze. Jak przypomina artykuł w Wired: „Trzy dzieci, które w badaniu przedstawiono jako autystyczne, nigdy nie zostały zdiagnozowane, a pięć wykazywało objawy zaburzeń neurologicznych jeszcze przed podaniem szczepionki”.

10 ZDJĘĆ odkryj

Szczepionki: oto dekalog antyufalowy

idź do galerii

Istnieje wiele fałszywych przekonań na temat szczepionek: z okazji tygodnia szczepień, promowanego przez Światową Organizację Zdrowia, Włoskie Towarzystwo Pediatryczne...

Wreszcie te dzieci nie zostały wybrane przypadkowo spośród tych, które trafiły do ​​londyńskiego szpitala, w którym pracował Wakefield, ale jak przypomina nam dziennikarka Roberta Villa w artykule na portalu antybuff Doctor, ale to prawda, że? - "zostały wybrane spośród dzieci rodzin należących do stowarzyszeń przeciwko szczepionkom". Był więc związek między lekarzem a jednym firma prawnicza specjalizuje się w dochodzeniu odszkodowań poszczepiennych.

W świetle tego, co wyłoniło śledztwo w sprawie Deer, nie tylko wycofano z magazynu Lancet badanie naukowe, które nazwało je „śmiertelnie oszukańczym”, ale po dwóch i pół latach procesu w 2010 r. Andrew Wakefield został wykreślony z rejestru lekarze, per "Nieetyczne, nieuczciwe i nieodpowiedzialne postępowanie ".

Co wiemy dzisiaj o związku między szczepionkami a autyzmem?


Chociaż okazało się wystarczająco wcześnie, że badanie Wakefielda nie dało żadnych solidnych przesłanek, aby przypuszczać, że istnieje prawdziwy związek między trójwartościowymi szczepieniem a autyzmem, szum medialny wywołany słowami lekarza – a w konsekwencji odsunięcie się wielu rodzin od tego szczepienia – zmusił całą społeczność naukową do rzucić światło na ten problem. A dzisiaj mamy ogromną ilość danych, które jasno mówią, że:

nie, szczepionka trójwalentna, a ogólniej szczepionki, z autyzmem nie ma absolutnie nic

Czytaj też: Szczepienia obowiązkowe i dobrowolne, kalendarz

Po pierwsze, jeśli rzeczywiście istnieje związek przyczynowo-skutkowy między szczepionką MMR a rozwojem autyzmu, to Zaburzenia ze spektrum autyzmu powinny być częstsze wśród dzieci, które otrzymały szczepionkę niż tych, które nie zostały zaszczepione. Ale tak nie jest.

Do tej pory wiele badań, w których porównywano dwie grupy w różnych krajach: dzieci nieszczepione i dzieci zaszczepione, potwierdza to. Jedno z pierwszych badań w tym sensie, jak przypomina nam Roberta Villa w swojej książce Vaccini, prawo do tego, by się nie bać, pochodzi z lat dziewięćdziesiątych (jeszcze przed opublikowaniem badania) i zostało przeprowadzone w Japonii. Tutaj szczepienie MMR zostało wprowadzone w 1989 roku, ale następnie zawieszone w 1993 roku, zastępując podwójną szczepionkę (odrę i różyczkę) lub pojedyncze szczepionki. Jednak badanie przeprowadzone na 300 000 dzieci w Jokohamie w latach 1988-1996 wyraźnie pokazuje, że wraz ze zmianą strategii szczepień liczba przypadków autyzmu nie tylko nie zmniejszyła się, ale raczej wzrosła (ponieważ rzeczywiście wzrosła w ostatnich dziesięcioleciach na całym świecie). większa uwaga na diagnozę.

Przeczytaj też: Szczepionki i autyzm, odpowiedzi na wątpliwości matki

Od tego czasu przeprowadzono serię badań, które doprowadziły do ​​tego samego wniosku: blog Just the vax donosi 107, w tym metaanalizę z 2014 r., która przejrzała setki wcześniejszych wyszukiwań – wyraźnie wskazując, że nie ma związku między szczepionkami a autyzmem.

I to jest oficjalne stanowisko wszystkich krajowych i międzynarodowych organizacji zdrowotnych, od Światowej Organizacji Zdrowia po Amerykańskie Centra Kontroli Chorób, od naszego Ministerstwa Zdrowia po Wyższy Instytut Zdrowia, który na ten temat poświęcił artykuł na temat swojego nowego portal informacyjny ISS Salute.

Przeczytaj też: Szczepionki, 13 powodów, dla których nas straszą

Skutki uboczne oszustwa


Jeśli lata studiów i badań całkowicie uniewinniły szczepionki od oskarżenia o powodowanie autyzmu, trzeba powiedzieć, że mistyfikacja Wakefielda nie była bez znaczenia dla zdrowia zbiorowego. Zdaniem ekspertów w rzeczywistości jest to jeden z elementów, który przyczynił się do odroczenia osiągnięcia celu eliminacja z planety odry i różyczki.

Dwie choroby, które często są postrzegane jako łagodne, bez szczególnych konsekwencji, ale zamiast tego mogą mieć wyniszczające.

Na przykład różyczka nabawiona w czasie ciąży może prowadzić do poronienia i wad rozwojowych płodu, podczas gdy odra może prowadzić do poważnych powikłań, w tym neurologicznych, a nawet śmierci.

W Europie w 2017 roku na odrę zmarło 35 osób, a ponad 21 000 zachorowało (ponad 5 000 we Włoszech). Jeśli chodzi o nasz kraj, pierwsze dane z 2018 roku nie są szczególnie zachęcające: w styczniu odnotowano 164 przypadki odry i dwa zgony.

Zostaw Swój Komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here